piątek, 14 października 2011

Różowe tabletki na uspokojenie.....

I.... niestety . Coraz zimniej,dni krótkie. Noce długie.Chłodem ciągnie..Brrr...Lecz w chałupinie mojej ciepełko :) Weekend spędzony z połówką moją:) Rozmowny, pracowity. Opieńki upolowane w ilościach wielkich!!! Obejście nasze po awarii kosiarki po prawie dwóch miesiącach wreszcie wykoszone. Połowa moja cały dzień szalała i kosiła i strzygła;) Ja z mamą opieńki wciskałam w słoje.Oj będzie grzybków na zimę. Tulipany i krokusy posadzone!!! Uffff...
U nas już przymrozki zapowiadają :( Ciężko będzie zamknąć chałupinkę na zimę...  Drzwi zatrzasnąć, okna otulić, czarami zakląć by stała do wiosny. I tylko dni skreślać w kalendarzu, i czekać pani wiosny. I zdjęcia oglądać i z pamięci obrazy wyłuskiwać dni ciepłych, spokojnych. Jak  moją tabletkę na uspokojenie ze sobą do miasta zabrać???  Jak???


Dynie pięknie obrodziły w tym roku!



Opienieczki moje ulubione :) Pycha!


Astry, cynie kwitną jak szalone. Na razie żadne mrozki im nie straszne.
 Domy, mój i rodziców toną w kwiatach. I jeszcze starcza na ozdobę ogrodów !


 Lawenda moja zapach rozsiewa w chatce mojej.


Moje domostwo będzie spało ,odpoczywało do wiosny. Niestety nie mam ogrzewania :( i tak być musi. Lecz obok domeczek rodziców stoi,a w nim mój pokój i kominek wesoły :),wiec jeszcze, jeszcze zima mi nie straszna. Jeszcze dni kilka podarowanych.
Pozdrawiam ciepło. S.


środa, 12 października 2011

Spóźniony tatarski szlak

Szlakiem Tatarów trochę pojeździłam. Kruszyniany,Bohoniki zobaczyłam.Meczety maleńkie, imama prawdziwego spotkałam. Historii wysłuchałam, o islamie posłuchałam. 
W 1679 r. Jan III Sobieski nadał ziemie pod Sokółką i Krynkami rodzinom tatarskim. I tak do dzisiaj Tatarzy żyją wśród nas. Mała ich już ostało, lecz pielęgnują swoją religię i tradycję. W Kruszynianach zobaczyliśmy cmentarz gdzie najstarszy grób ma ponad trzysta lat!!! Młody Tatar barwnie opowiadał nam o swojej historii.W Bohonikach miałam przyjemność poznać prawdziwego imama !
Cmentarz w Kruszynianach



Meczet w Kruszynianach

Meczet w Bohonikach
Wnętrze meczetu w Bohonikach
Po drodze byłam jeszcze w Supraślu.Tam zwiedziłam przepiękne muzeum ikon. Muzeum niesamowicie "urządzone", klimatyczne.Pani przewodnik z pasją opowiadała o historii ikon. 




Nie wiedziałam, ze ikony się pisze! Nie maluje , lecz pisze! Według ustalonych schematów. Nie matu żadnej przypadkowości i dowolności w tworzeniu. W muzeum spotkałam takiego pisarza;)


Miniatura cerkwi w muzeum
A tu już prawdziwa odbudowana po drugiej wojnie cerkiew w Supraślu.


A za cerkwią urocza rzeka Supraśl.



Z pozdrowieniami ! S.

piątek, 23 września 2011

Jest kolorowo

Jest kolorowo, tak!I słonecznie , i ciepło. Moja wymarzona, piękna polska złota jesień. Ostatni weekend wioskowy spędziłam leniwie i miło.Czytanie, wygrzewanie kości na słońcu. Zebraliśmy winogrona ,piękne.       Na winko :) dla przyjaciół. Jutro jadę z moją drogą M. na wycieczkę tatarskim szlakiem, więc wioska na razie beze mnie. Może jakieś moje korzenie tatarskie odnajdę ;) Kiedyś babcia mówiła, że my z Tatarów.      Nawet zdjęcie było pradziada Tatara ! Niestety po śmierci babci gdzieś się zawieruszyło:( Trochę obrazów nałapię w obiektyw i podzielę się wrażeniami.

Poniżej moje onentki, kosmosy specjalnie dla Marii:)))


Mój odpoczynek w obiektywie, i pierwsze nasze grzybki :) Mąż w gaju szukał opieńków a znalazł rodzinkę koźlaków!


Zasadziliśmy też nowe roślinki. Maleńką paprotkę, też znalezioną w gaju( mam nadzieję, że mała będzie zdrowo rosła) i jałowiec sprezentowany przez przyjaciół.


A tu moje pierwsze zbiory fasolki ozdobnej. Na wiosnę obsadzę płoty i będzie pięknie . Zielono i kolorowo!


I "piesy" moje z mordami uśmiechniętymi.Wioskowy Ugryź i miastowy Maks:) I kolorowa jesień w mojej wiosce.




Na koniec słoneczko w mojej wioskowej chałupince :)


Pozdrawiam ciepło ! S.

środa, 14 września 2011

Maleńki :)

Zamieszkał z nami. Maleńki, cudny, śliczny:). W naszym miejskim domu. Miałam ogromne wątpliwości... brać nie brać...??? W domu już kicia Mania i pies Maks.I znowu maleństwo??? Po wielu wahaniach decyzja zapadła. JEST ! Mały, maluśki...koteczek :) I już jestem w nim zakochana:) Jest wszędobylski i szalony!Nie boi się wcale swoich dużych braci! Starsze towarzystwo przez pierwsze dwa dni chodziło obrażone .Mania syczała, fukała na malucha. Maks obchodził szerokim łukiem. Lecz po kilku dniach malec został zaakceptowany.
Oto Edek ;)








Pozdrawiam ! S.

sobota, 10 września 2011

Wrzesień,wrzesień idzie jesień...

Moja wioska w jesienne barwy się ubiera. Liście spadają z drzew. Niedługo trzeba będzie zabrać się za porządki jesienne. Otulanie roślin, wykopywanie cebulek. Troskliwie będą ułożone do snu zimowego. Takie u mnie kolory z zeszłego tygodnia :) 


 Słoneczniki ozdobna zadziwiły mnie swoją urodą. Za płotem sobie po cichu wyrosły. Mama moja posadziłą taką niespodziankę :)! Obok moje drzwi na świat ! A w tle begonia,nigdy takiej nie miałam. Całe lato kwitnie jak szalona, kwiaty ma jak róże! Może ktoś wie jak się przechowuje begonie??? A może są jednoroczne?


A to takie moje wioskowe drobiazgi...:)



Niestety ten weekend spędzam w mieście:( choroba mnie dopadła okropna. Nie mogłam pojechać ładować akumulatorów. Mam jednak nadzieję ,że w następny weekend już będę ozdrowiała i polecę jak na skrzydłach do mojeje wioseczki:) 
Pozdrawiam ! S.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Prawie wrześniowo.

Zostałam brutalnie wyrwana z błogiego lenistwa telefonem z pracy. Musiałam zostawić swoją  wioskę i ...witaj szkoło!Lecz w międzyczasie trochę poskładałam przetworów, trochę chwil złapałam w obiektyw. 
Na moich polach już po żniwach.Jesień puka już , zagląda przez okna.Wieczory i ranki chłodne . 


 Ogórki u mnie oporne były w tym roku i dopiero gdy sierpień nastał trochę ich udało się w słoiki upchnąć :)! I jabłka pyszne i cebula ze swego ogrodu!


 Pola przybrały już jesienne kolory, słoneczniki chylą głowy. Niedługo ptactwo będzie miało ucztę słonecznikową :).





Wakacje się kończą i trzeba brać się do roboty. Ja jeszcze dzisiaj na chwil parę zmykam na wioskę. Pozdrawiam . S.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Lato , lato , lato wszędzie !

   Wpadłam na chwilę... do miasta. Zaraz wypadam... na wioskę:)! I tak mi te lato i wakacje przelecą ;)!         Na wiosce spokój i cisza, aż uszy bolą. Bolą cudnie, spokojnie. Nie wiem jak to będzie z uszami od września  w mieście??? Po miesiącu niebycia w miejskiej dżungli trudno mi było nawet zasnąć! Ciągłe stuki, puki, warkot silników... Po długiej nieprzespanej nocy normalnie dopadła mnie depresja! ;) Zapakowałam więc torbę  i uciekłam do niedalekiej wioski na jeden dzionek, do przyjaciół nie widzianych od miesiąca!  Ostatni tydzień , który spędziłam na wiosce był typowo babski;) Moje przyjaciółki zleciały się do mnie na odpoczynek i pogawędki. ! Czytanie,, jedzenie.... Nasza psina też miała swój udział w relaksie ! Proszę jak pięknie pozuje na foteliku ;)

Pogoda w tym roku ... Każdy widzi jaka jest. Ktoś powiedział lipcopad. Taaak Lecz szczerze mówiąc mi taka odpowiada. Czasem słońce , czasem deszcz. Upały takie jak zeszłoroczne męczą mnie niezmiernie....             A teraz w ciągu jednego dnia łapię w obiektyw tak różne kolory, barwy!


Deszczowe lato sprawiło jednym zielonym samą radość, kwiaty rosną i kwitną jak szalone. Tęczą barw zadziwiają i cieszą ! Jeszcze jedna "zaleta" ;) Nie trzeba było biegać z konewką i podlewać !


Niestety zbożom to nie służyło. Poległy biedne pod naporem wiatrów i ulew ! Moją wioskę nawiedziła ogromna wichura, która potargała niemiłosiernie lipę moją cudowną :( Na poniższym zdjęciu moja lipka        w pełnej krasie królująca przy stodole. Mam nadzieję, że do następnej wiosny będzie uleczona i znów obsypana pachnącym kwieciem !


  Zaraz znów wybywam , na następny miesiąc do mojej wioski. Dalej ładować akumulatory. Składać przetwory z własnej działki, jeść wiejski ser z miodkiem złotym ... Pycha:)
Pozdrawiam ! S.