niedziela, 25 sierpnia 2013
czwartek, 22 sierpnia 2013
Część druga
Puck.
Miejsce mego urodzenia, często odwiedzane w czasach mego dzieciństwa. Wyprawy z rodzicami, odwiedziny znajomych, spacery po molo... po rynku. Obiady w barze mlecznym na rogu, pyszne pierogi leniwe...Pamiętam smak ulubionych ciastek parzonych, kupowanych w cukierni "Maleńka". Sklep jubiler, gdzie świecidełka tańczyły przed oczami. Tupot moich małych stóp przed sklepem z zabawkami... Mamo ! Kup lalę! taka piękna! Mama cierpliwie , pomału tłumaczy, że nie dzisiaj, że droga... Z żalem i łzami w oczach pożegnałam księżniczkę z wystawy..., którą nazajutrz znalazłam na łóżku... to Tata... spełniający moje marzenia... Te wszystkie obrazy wróciły z mocą w ten lipcowy dzień... Wspomnienia powracające, moje stopy na śladach naszych przeszłych wędrówek... Tata...
kilka migawek mego spaceru po mieście wspomnień...
Pozdrawiam. S.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Część pierwsza
Już dawno wróciłam z podróży, już kurz osiadł na zdjęciach... lecz złośliwość przedmiotów martwych i życiowe kopy nie pozwoliły mi nic napisać.
Moja podróż przez wspomnienia zaczęła się w Gdańsku. Moim zdaniem najpiękniejszym mieście. Pierwszy przystanek, Gdańska Zaspa. Przywitani przez przyjaciół wjechaliśmy na dziesiąte piętro do ich uroczo położonego mieszkania. Mają cudną panoramę na morze, oczu nie można oderwać! Dnia następnego wybraliśmy się na stare miasto. Dawno nie byłam na Długim Targu, nad Motławą... Początek lipca, tłumów jeszcze nie było ogromnych. Spacerowałam, zadzierałam głowę do góry oglądając piękne kamieniczki, ludzi, witryny... a w mojej głowie wspomnienia ... Też spacer, Długi Targ...ja , mała dziewczynka i On... prowadził mnie za rękę i opowiadał... Wtedy , tamtego lata był sierpień, Jarmark Dominikański. Stragany kusiły , kupcy zachęcali. A ja wypatrzyłam zabawkę, durnotkę... zieloną długą rurkę, która przy kręceniu wydawała dźwięki. Kupił mi ją i patrzył z uśmiechem na moją radość... Taki mały skrawek tamtego dnia został w moich wspomnieniach... Gdańsk nadal zachwyca, swoim dostojeństwem, historią. Uwielbiam to miasto.
Pozdrawiam. S.
wtorek, 25 czerwca 2013
Przygraniczna...
Moja wioska, leżącana styku granic.Kiedyś miastem zwana, dziś wioseczką senną stoi...żyjemy na pograniczu religii i kultur. W ostatni weekend byłam w mojej ostoi , azylu. Upał nie dawał szans na prace wciągu dnia. Dopiero wieczorem kosiarka i dłonie zabrały się do pracy. Sobota minęła pracowicie!!! W niedzielę wybraliśmy się nad jezioro . Zabraliśmy ze sobą nasze najmłodsze "dziecko",które nie widziało nigdy wody w takiej ilości ;). Jezioro piękne, położne w lesie. I nietypowe;)... połowa nasza, połowa litewska :)! Piękno natury, cisza i spokój tego miejsca powala na kolana! Uwielbiam tam być !
Niebawem wybieram się w podróż... śladami przeszłości, dzieciństwa...z pożegnaniem od kogoś mi bardzo
bliskiego , kto nie zrobi tego już sam...
Pozdrawiam . S.
środa, 5 czerwca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)


