Wróciłam, szczęśliwa,trochę przemarznięta...Brrrrrr zimno już ! Porządki zrobione. Zmarznięte badylki wyrwane. Georginie wykopane. Nałapałam trochę jesiennych obrazków w obiektyw. Będą jak znalazł na zimowe dni. Dla przypomnienia:) jak pięknie jest w mojej wiosce. Wioska i jej klimat są niepowtarzalne ( dla mnie oczywiście, każda wrona swoje chwali;)) Klimat ten sprzyja wyciszeniu , rozmowom na które brak czasu w ciągu tygodni miejskich. Bo człowiek taki zaganiany.Tylko praca dom , dom praca i codzienna proza życia. A tam ... Zawsze jest czas na wszystko.Czas na ognisko i posiadówkę przy nim wieczorem... Nic to , że ciągnie zimnem. Ogień grzeje. Czas na książkę , czas na sen. Dni jakieś dłuższe i wieczory. Inne życie.W zgodzie z naturą.
![]() | |
Relaks przy książce i ognisku:) |
Córka w swoim obiektywie uwieczniła prace porządkowe. Żal było wyrzucać te biedulki zmarznięte :( Puste doniczki będę czekały następnej wiosny i nowych lokatorów.
Jeszcze dwa tygodnie temu kwitły jak szalone !
Lecz nie całkiem ogołocone moje obejście z kwitów!Te , które w zaciszu sobie rosły jeszcze ostały :)!
Berberys też czerwienią cieszy oczy !
Opał do kominka przygotowany, pracowite dłonie mego taty porąbały i pięknie ułożyły drewienka!
Nasz Maksiu już w oczekiwaniu na odjazd .
Wracając do domu zahaczyliśmy o stodoły pewnego pana,który ma w nich skarby nieprzebrane ! Wyszperałam piękny koszyk. Będzie na kwiaty na taras wioskowy. I garnek??? Piękny mosiężny , diaboliczny ;)Do czegoś się przyda !
Z pozdrowieniami . S.