sobota, 4 kwietnia 2015
poniedziałek, 23 lutego 2015
Krasnogruda, Olga Tokarczuk i Księgi Jakubowe
Krasnogruda... niewielki punkcik na mapie... maleńki... a tak wielki w sowim pięknie ! Niewielka wioseczka na pograniczu, tuż przy granicy z Litwą.
"We wsi znajduje się dworek z końca XVII wieku - dawna siedziba Macieje Eysymonta.We dworze często przebywał Czesław Miłosz,
którego matka Weronika z domu Kunat była siostrą cioteczną ostatnich
spadkobierczyń dóbr krasnogródzkich – Gabrieli Lipskiej z d. Kunat i
Janiny Niementowskiej z d. Kunat.
Wolą Czesława i Andrzeja Miłoszów oraz Janiny i Andrzeja Jurewiczów –
ostatnich spadkobierców Krasnogrudy – dwór krasnogrudzki wraz z parkiem w
2002 roku w wieloletnią dzierżawę przejęła Fundacja „Pogranicze”, który
po rewitalizacji jest siedzibą Międzynarodowego Centrum Dialogu" (za wikipedia)
Miejsce niezwykle urokliwe.
W tym przepięknym dworku w zaciszu piwnicznym , przysiadła "Kawiarnia Piosenka o Porcelanie".
W pięknym ,stylowym wnętrzu przyjęła Olgę Tokarczuk i wielbicieli jej twórczości.
Było to moje pierwsze spotkanie z Olgą Tokarczuk "na żywo" :) . Zaopatrzona w osobisty egzemplarz "Ksiąg Jakubowych" z zapartym tchem wsłuchiwałam się w słowa pisarki. Olga Tokarczuk ujęła mnie swoim ciepłem, niezwykłą wiedzą. Niesamowicie opowiadała o swojej drodze tworzenia dzieła. O podróżach, do miejsc związanych z Jakubem Frankiem , podróżach w myślach, wyobraźni... Bardzo chętnie nawiązywała dialog z czytelnikami, tymi już po lekturze i tymi przed... To było niesamowicie budujące spotkanie, ogromne przeżycie, fantastyczne !!! Teraz już zawsze będę "polowała: ;) na Olgę Tokarczuk !!!
Pozdrawiam. S.
sobota, 14 lutego 2015
Nowy rok ...
Sylwestra spędziłam nieoczekiwanie na świeżym powietrzu :) Miałam się nigdzie nie ruszać, lecz zostałam wyciągnięta "za uszy" z domu ! I nie żałuję :) Zamiast kisić się przed telewizorem poszalałam pod chmurką ! Dobrze mi to zrobiło ... i dla ciała ;) i duszy !
Moje miasto w sylwestrową noc
W międzyczasie odwiedzałam swoją wioskę ukochaną, w zimowych szatach wygląda pięknie.
I ja i nasz kochany Brego mieliśmy uciechę niesamowitą ! Pies uwielbia zimę, śnieg. Bawi się i cieszy zimą jak dziecko :) !
Po drodze przeżyłam jeszcze niesamowitą kocią historię. Po Nowym Roku idąc w odwiedziny do mamy spotkałam niesamowicie pięknego kota. Duży, biały kocurek szedł za mną jak pies. Sądziłam, że może ktoś wypuścił kocia na "polatanie". Widać było , że to domowy kot. Nie bał się mnie, lecz nie dał się złapać. Po kilku dniach okazało się, że kot przychodzi do mamy na balkon, na jedzonko. Widocznie uciekł, lub ktoś go wyrzucił :( . Z każdym dniem biedak był coraz bardziej brudny, głodny, pobity ... :(.
Nikt go nie szukał, nie było żadnych ogłoszeń o zaginionym kocie. I co tu robić, myślę ? W domu mam już dwa koty i psa. Trzeciego nie przygarnę... No i trzeba było zacząć działać, szukać właściciela lub nowego domu ! Wstawiłam zdjęcia kocia na fb .... i było to dobre posunięcie ! Śnieżynek (tak go nazywam) znalazł nowy dom !!! Po kilku dniach polowania na kicia w końcu udało mi się go złapać.Ucapiłam biedaka i zawiozłam na wieś , 20 km za miasto do nowego domu ! Bardzo się cieszę, że teraz ma już dobrze.
Ciepły domek i wspaniałych właścicieli.
Śnieżynek :) w drodze do nowego domku .
Na do widzenia moja Mania :)
Pozdrawiam ciepło !!! S.
środa, 24 grudnia 2014
sobota, 29 listopada 2014
A tu zaraz grudzień !!!
Dawno , dawno temu ;) napisałam ostatni post... Czas leci jak szalony! Kartek w kalendarzu szybo ubywa. Nawet się nie obejrzałam... a tu zaraz grudzień zapuka do drzwi ! Długie godziny w pracy, obowiązki domowe zajmują mi ostatnio tyle czasu , że ledwie mam czas na sen... Odwiedzam moją wioskę wykradając trochę godzin , czasem dni wolnych na złapanie oddechu , regenerację ciała i duszy. Naprawdę nic nie jest w stanie tak mnie wyciszyć i uspokoić jak te chwile blisko moich wioskowych klimatów. Staje tam zegar, czas... Wszystko tam spokojne, czyste, płynące swoim rytmem... Dni krótkie, zmrok szybko zapada, lecz tam... nie potrzeba komputera, telewizji...Wystarczy ogień w piecu, zamiast ekranu tv widzę ogień w kominku, który tworzy niesamowite obrazy ! Książka, mięta w kubku, kot na kolanach... Czego chcieć więcej ? Hmm.... może tylko więcej czasu na wypady do wioski !!!
Taka moja wioska październikowo - listopadowa...
Antonówki swoje "osobiste" :) suszę !
Kolorowy październik
Listopadowe obrazy
Listopadowy zimowy wypad na wieś :)
Szczęśliwy mój Brego :) Uwielbia śnieg !
Pozdrawiam ciepło !!! S.
środa, 3 września 2014
Koniec... i początek....
Na koniec trochę ruszyłam się z mojej wioski, tak troszeczkę, niedaleko :). Zbyt daleko nie mogłam , bo już zbliżał się początek ;) Przyjaciele moi, nasi też mają swoją wioskę cudów. Tam właśnie wybrałam się na koniec ;). Urokliwe to miejsce z dala od dróg, tirów i hałasu. Gospodarz wioski, wraz z gospodynią lubują się w wytwarzaniu swojskiego jadła... Pyszne wędzone szyneczki, karkóweczki, boczusie , rybki... Język można połknąć i podwoić wagę ;) Tym razem gospodarz z gospodynią wyrabiali swojski salceson !
w tym uroczym kociołku , w pięknych okolicznościach przyrody salcesonik się warzył !
Jadłam i naprawdę powiem Wam , pyszny był !!!
Nie był to zresztą całkowity koniec niedalekich wycieczek. Prawdą jest powiedzenie "cudze chwalicie swego nie znacie" ! Tuż za rogiem mojej wioski jest druga równie piękna. Kukle. Tam powstała gliniana wioska. Wśród lasu, na pagórku z widokiem na jezioro. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam reklamę glinianej wioski, pomyślałam, ze to pewnie jakiś skansen, do zwiedzania, i pojechałam dalej... Tymczasem okazało się, że wioska jest dla ludzi ;) !!! Można wynająć sobie domek z gliny... Domek zbudowany z gliny, słomy, drewna !
Jezioro Pomorze
Pięknie tam jest !!!
Resztę końca i początek początku ;) spędziłam w swojej wiosce. Czuję już jesień , wbrew dacie na kalendarzu ! Myszy w mojej chatce harcują na całego... Pola zaorane, kolory jesienne na każdym kroku. Prace porządkowe, jesienne powoli się zaczynają. Zapach zaoranej ziemi, dym z ogniska, sucha trawa... Idzie jesień, mam tylko nadzieję, że będzie to prawdziwa polska złota jesień, by móc jeszcze trochę promieni ciepła złapać, by ziemniaki w ognisku powoli piec...
Pozdrawiam ciepło. S.
I znowu idę do szkoły ;)
wtorek, 5 sierpnia 2014
Minął półmetek
Już sierpień. Lato w całej swej krasie. Dojrzałe jak słodka pomarańcza, ciepłe i leniwe.
Moje tegoroczne wakacje , bez oddechu, bez spokoju, bez relaksu... Pomiędzy lekarzami, pomiędzy szpitalnymi korytarzami. W oczekiwaniu. Samotnie w warszawskich smrodach, upale nie do zniesienia... On w..., ja poza... Lecz wreszcie koniec, koniec ... Wróciliśmy do domu , cali, zdrowi, podbudowani, że teraz to już tylko lepiej !!! Powrócę niebawem do mojej wioski, a może w międzyczasie zdążę jeszcze powdychać jodu na dębkowskiej plaży? Tęsknię za wioską, boleśnie wręcz ! Te kilka lipcowych dni , które tam spędziłam nie dały relaksu, tylko napięte oczekiwanie... ale to minęło... I znowu wypatruję dnia kiedy będziemy mogli ruszyć! Tuż, tuż za rogiem, czeka wioska :) !!!
Taka piękna ! Teraz już dojrzała, i zapewne zarośnięta i z lekka zaniedbana... Nic to, wyrwiemy, wykosimy, wypielemy, wypielęgnujemy i będziemy łapać różowe tabletki ... :)
Pozdrawiam ! S.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















